Skip to main content

„Być albo nie być – oto jest pytanie” i nie jest to jedyne istotne pytanie, jakie zadaje Szekspir w dramacie Hamlet. Dzieło angielskiego dramaturga w interpretacji Jana Englerta pobudza do głębokim refleksji na temat kondycji człowieka we współczesnym świecie. Przekonaliśmy się o tym we wtorkowy wieczór w Teatrze Narodowym.

Dylematy duńskiego królewicza przedstawione w siedemnastowiecznym utworze wydają się bardzo aktualne. Zepsucie, obłuda i interesowność społeczeństwa sprawiają, że Hamlet czuje się w Dani jak w więzieniu. Jedyną osobą, której może zaufać, jest jego przyjaciel Horacy. Hamlet (grany przez zjawiskowego Hugona Tarresa) toczy walkę z bezwzględnością otaczającego go świata, ale również ze swoimi wewnętrznymi sprzecznościami. Taka kreacja bohatera, uznawana za jedną z najlepszych w historii literatury, sprawia, że współczesna młodzież widzi w jego losach odzwierciedlenie jej własnych dylematów. Mimo tragicznego zakończenia utworu, jest w nim coś, co dodaje nam odwagi. Hamlet nie godzi się na zakłamanie świata i nie idzie na kompromisy, które zburzyłyby wyznawany przez niego system wartości. Szekspir tworząc swoje wybitne dzieło, stawia na młodego człowieka, istotę wrażliwą, dobrą, ceniącą honor i szczerość.

Po obejrzeniu sztuki mogliśmy podjąć wartościową dyskusję, pogłębić interpretację dzieła literackiego i wyrazić swoje opinie na temat rozwiązań scenicznych wykorzystanych przez reżysera. To co najważniejsze pozostaje jednak poza słowami, ten „artystyczny niepokój” po wyjściu z teatru i to pozytywne „zadziwienie”, że Hamlet upomniał się przecież o nas – młodych ludzi XXI wieku.

Uczniowie klasy I B